Krzywy Talerz
sklep z ceramiką
A jak to się wszystko zaczęło...
Chciałam zrobić remont w łazience, taki z pięknymi płytkami krzywulcami i ręcznie robioną umywalką. Zadzwoniłam więc do zaprzyjaźnionej ceramiczki ze zleceniem, a Ona mi powiedziała: "zrób sobie sama" ... i tak wpadłam jak śliwka w kompot. Pokochałam glinę całym sercem. I sobie siedzę w mojej pracowni i lepię i kręcę na kole. I dobrze mi bardzo.
ps. remontu łazienki nie zrobiłam...
Jeśli właśnie wszedłeś do mojego sklepu z myślą „tylko się rozejrzę”, to ostrzegam: glina wciąga.Nazywam się Hania i lepię z gliny, bo nie wypadało już lepić z plasteliny po 25. roku życia.
Nie mam dyplomu z ceramiki. Mam za to palce wiecznie w glinie i głowę pełną pomysłów. Jestem samoukiem, co oznacza, że nie uczono mnie, że czegoś "nie da się zrobić" – więc… robię! Czasem wyjdzie kubek, czasem coś bliżej wazonu, czasem sama nie wiem, co to będzie, ale zazwyczaj można w to nalać herbaty.
W pracowni gadają do mnie czarki, glina się fochuje, a piec ma humory jak prognoza pogody. Ale kocham to. Bo kiedy zamykam się w moim małym ceramicznym świecie, wszystko zwalnia. Kafelki oddychają, glina się uspokaja, a ja... mam ciszę, spokój i czas na twórcze dziwactwa.
Tworzę rzeczy użytkowe z duszą – każda sztuka trochę krzywa, ale szczera. Jak ja po kawie.
Jeśli lubisz rzeczy, które mają swoją historię, są unikalne i czasem nieidealne – to myślę, że się polubimy.Rozgość się i uważaj – gliniane cuda mają w zwyczaju same wskakiwać do koszyka.
Ściskam glinianie,
Hania
Krzywy Talerz 2025